Dramaty (nie)spokojnej starości
Spektakl "Was ich vergessen habe (What I’ve forgotten)" w reż. Anny Karasińskiej. Fot. Sandra Then

Zestarzeć się to dostąpić przywileju. Zestarzeć się w zdrowiu i w pełnej sprawności jest marzeniem, którego, żeby nie zapeszyć, nie wypowiadamy na głos. Zestarzeć się w otoczeniu bliskich i przyjaciół, wciąż doskonale pamiętając minione lata zdaje się być już prawdziwym cudem. Wśród bohaterów i bohaterek programu tegorocznej Boskiej Komedii nie brakuje beneficjentów hojności losu, ale są też Ci, którym długowieczność powoli odbiera wszystko, co dla nich cenne i ważne.

Statystyki nie kłamią, jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, stąd nie dziwią spektakle, które z ogromną empatią i uważnością eksplorują temat, ukazując go z różnych perspektyw, bez wyższości czy zbędnego krygowania się. Nie brakuje więc nagich ciał starzejących się aktorek, ale i przejmujących wyznań i opowieści o chorobach, które dotykają nie tylko tej fizycznej powłoki, ale i najcenniejszej pamięci.

Odwagi nie da się odmówić gwieździe współczesnego, europejskiego teatru. Florentina Holzinger w swoim “Roku, w którym nie było lata” obnaża (wręcz dosłownie) wszystkie nasze współczesne bolączki. Bez tabu opowiada o ciele, środowisku, chorobach, anomaliach, szerzącym się rozpadzie i o starości jako immanentnej części życia. Austriaczka starość traktuje jako kolejny, choć momentami nieznośny etap życia, obarczony chorobami i brakiem pełnej sprawności, uzależniony od pomocy innych. Michał Buszewicz w “Domu niespokojnej starości” tworzy opowieść o senioralnej utopii, która może się ziścić. Bohaterami spektaklu są zaprzyjaźnieni ludzie w podeszłym wieku, którzy postanawiają stworzyć sobie wspólną przestrzeń do życia. Reżyser nie skupia się jedynie na motywie cohousingu, nie brak tu refleksji na temat seksualności osób starszych, ich relacji z najbliższymi i rozważań na tematy ostateczne.

Celebrowanie kolejnych urodzin głowy rodziny mogą być doskonałą okazją nie tylko do wspominania młodości, co prowadzić do gorzkich konfrontacji z przeszłością. “Uroczystość” Małgorzaty Bogajewskiej to brutalne rozliczenie z szacownym ojcem wielopokoleniowej rodziny. Tytułowe wydarzenie staje się pretekstem do tego, by do kolacji poza gośćmi zasiadły również duchy przeszłości. Do wspomnień sięga też bohaterka monodramu “Mianujom mie Hanka” w reżyserii Mirosława Neinerta. Aktorka Teatru Śląskiego stworzyła niezapomnianą rolę, poprzez którą opowiada o losie kobiety i ślązaczki - równie silnej, co doświadczonej przez los i historię. Spektakl nie stroni jednak od humoru, a Grażyna Bułka wirtuozersko porusza się między różnymi tonacjami, utrzymując uwagę publiczności od początku do końca swojego monodramu.

Swoimi wspomnieniami nie podzielą się już bohaterowie  “Was ich vergessen habe" Anny Karasińskiej. Reżyserka opowiada o doświadczeniu starości idącym w parze z demencją, bada fenomen pamięci i zapominania. Spektakl pokazuje siłę wypracowanych przez reżyserkę strategii artystycznych i konieczność opowiadania sobie wciąż na nowo historii o tym, co nas łączy i dzieli – dokładnie po to, żeby nie zapomnieć. Receptą wydaje się być muzyka, która choć na moment zatrzymuje w teraźniejszości babkę autora “Reminiscencji”. Malicho Vaca Valenzuela z mikroopowieści o kochających się dziadkach opowiada o zbiorowej pamięci miasta i mieszkańców Santiago de Chile. Ten niezwykle wrażliwy, polityczny i intymny biograficzny esej dokumentalny prowokuje do stawiania pytań: co stanie się z naszymi śladami, gdy nas już nie będzie?

Zajrzyj do programu festiwalu, żeby poznać wszystkich boskich bohaterów i bohaterki niezależnie od wieku.