"Szczypta pieprzu" - podsumowanie festiwalu Margarete AFFENZELLER,

07 stycznia 2015

Szczypta pieprzu w polskim teatrze

MARGARETE AFFENZELLER, WIEDEŃ

15.12.2014, 17:13

Wybitny reżyser teatralny Krystian Lupa zdobył najważniejsze nagrody podczas festiwalu Boska Komedia w Krakowie za spektakl „Wycinka”, który można obejrzeć również w Grazu.

Hotelowa broszura informacyjna poświęca oddzielną kartę zarówno odprawianym nabożeństwom jak i teatralnym scenom Krakowa, dawnej siedziby polskich królów. Uwagę przykuwa fakt, iż informacje na temat teatru następują bezpośrednio po najważniejszych numerach alarmowych, co uświadamia nam, że miasto jest ośrodkiem życia kulturalnego i intelektualnego. W Krakowie, gdzie znajduje się renomowany Uniwersytet Jagielloński, i gdzie badania prowadził Mikołaj Kopernik, mieszkały w końcu takie postacie jak Tadeusz Kantor czy Stanisław Lem.

Laureatów literackiej nagrody Nobla, Czesława Miłosza i Wisławę Szymborską jeszcze dziś można zastać w domu. Oczywiście nie fizycznie (zmarli w 2004 i 2012 roku), lecz gdy naciśnie się dzwonek u drzwi przy ulicy Brackiej 3 i 5, odzywają się ich głosy recytujące wiersze.

Podobnie jak w wielu innych europejskich, dużych miastach (Kraków liczy 760.000 mieszkańców) tutejszy stosunek do przeszłości jest nostalgiczny. Weźmy choćby legendarne lokale kabaretowe, w których jeszcze ciągle z jednego do drugiego ciemnego pomieszczenia przechodzi się przez drzwi szafy (jak w Piwnicy Pod Baranami na Rynku Głównym), i które stały się znakiem minionego czasu oraz celem odwiedzin turystów.

 

„Boska Komedia” Dantego

 Dzisiejsze centrum Krakowa jest okazałe i dość snobistyczne. W okresie przedświątecznym króluje tu konsumpcyjna euforia a’la Coca-Cola i nic nie jest w stanie tego zmienić. W strefie niczym niezakłóconej sprzedaży i połyskującej zewsząd cudowności znajduje się miejsce tętniące kulturą, położone w pobliżu parkowego kompleksu, gdzie co roku odbywa się festiwal teatralny. Jego dyrektor i twórca Bartosz Szydłowski założył go siedem lat temu w proteście przeciw powszechnej apatii. „Chciałem nieco więcej pieprzu” – mówi reżyser. Na co dzień Szydłowski prowadzi teatr w Nowej Hucie, robotniczej dzielnicy Krakowa (11 kilometrów poza miastem). Posługując się „Boską komedią” Dantego, od której festiwal wziął nazwę, z rozmachem ukazuje całe bogactwo intencji przedsięwzięcia.

Festiwal został powołany do życia z wielką pompą przed siedmiu laty jako produkt nowej polityki kulturalnej miasta. W następnym roku jego budżet zmniejszono o połowę z powodu kryzysu, dlatego też spektakle artystów zagranicznych musiały zostać usunięte z programu.  

Dziś ludzie odwiedzają Boską Komedię „przez wzgląd na polskie doświadczenie” – mówi Szydłowski. Dlatego też międzynarodowe jury, w którego tegorocznym składzie znalazła się również Stefanie Carp, była dyrektor teatralna festiwalu kulturalnego Wiener Festwochen, nie było zawiedzione. Odniesienia w polskiej tradycji teatralnej są często niejasne. „Przedstawienia z innych krajów porównać można do osiemnastowiecznego malarstwa satyrycznego – wiadomo co przedstawia, jednak bez znajomości kontekstu jest zupełnie niezrozumiałe”. – tłumaczy Norman Armour z Kanady, członek jury.

Za to wszyscy jurorzy byli zgodni co do mistrza Krystiana Lupy i jego znajomości twórczości Thomasa Bernharda. Lupa, najważniejszy polski, współczesny reżyser teatralny, odebrał w weekend nagrody za inscenizację „Wycinki” w kategoriach: „najlepsza reżyseria” i „najlepsza produkcja”. Spektakl wystawiany jest również w teatrze Schauspielhaus w Grazu, gdzie Lupa otrzymał za niego nagrodę Nestroy Preis. Nagrodę za kreację alter ego Bernharda dostał Piotr Skiba, a najlepszą aktorką została Danuta Stenka, odtwórczyni roli w spektaklu Grzegorza Jarzyny „Druga kobieta”, niebywale kruchym i posępnym studium samotności, które powstało na podstawie filmu Johna Cassavetesa „Premiera”.

 Bodziec

 „Nie chcę pokazywać polskiej śmietanki teatralnej, a być bodźcem dla artystów, którzy nie stoją na świeczniku” – przyznaje Szydłowski. W wypowiedzi tej kryje się wyznanie, że wyczekiwany wielki teatr obecnie nie istnieje. Szydłowski nie ma żadnych złudzeń co do kondycji współczesnej sztuki i warunków, w jakich jest uprawiana. Mówi o szerzącej się „erozji intelektualnego etosu” i marzy o tym, by twórcy sprzeciwili się sztuce podyktowanej wydajnością i pragmatyzmem.

„Put money into a black hole” woła w kierunku polityki kulturalnej. „Gdyby żaden młody artysta nie wierzył dziś w swoje pomysły” – przyznaje Szydłowski, mimo działalności tak ważnych reżyserów jak Krzysztof Warlikowski czy Grzegorz Jarzyna, „szanse na pojawienie się drugiego Krystiana Lupy byłyby żadne”.

Za dobrą monetę należy brać fakt, iż większość festiwalowych spektakli miała kompletną publiczność. 6500 widzów odwiedziło Boską Komedię w niecałe dziesięć dni, a teatralne wieczory sprzyjały otwieraniu nowych horyzontów, jak to było w przypadku inscenizacji sztuki w reżyserii Wiktora Rubina opowiadającej o polskim mesjaniście, Andrzeju Towiańskim lub w przypadku burzliwej sztuki „Droga śliska od traw” w reżyserii Pawła Wolaka i Katarzyny Dworak, małej formy teatralnej, w prawdzie moralizatorskiej choć z pomysłową narracją. Bartosz Szydłowski od dawna buduje „międzynarodowe centrum utopii”. Powodzenia!

(Margarete Affenzeller, Wiedeń, DER STANDARD, 16.12.2014)

Podróż do Krakowa odbyła się dzięki finansowemu wsparciu organizatorów festiwalu Boska Komedia.