W zachwycie i niedosycie – niech żyje Boska Komedia!
fot. Klaudyna Schubert

16. edycja Boskiej Komedii pozostawia nas w zachwycie i niedosycie. W sumie ponad godzina owacji na stojąco, różnorodna, wspaniała widownia, ochota do dyskusji i zadawania pytań. – Festiwal ma w sobie niesamowitą energię, która płynie ze spektakli. Festiwalową atmosferę tworzy też genius loci Krakowa – mówił na zakończenie Boskiej dyrektor Bartosz Szydłowski. – Ale najważniejszy jest: widz. Będziemy pracować nad tym, by kolejną edycję uczynić bardziej dostępną dla szerszej publiczności.

 

16. edycja Boskiej Komedii, fot. Klaudyna Schubert
16. edycja Boskiej Komedii, fot. Klaudyna Schubert

 

Słowa Bartosza Szydłowskiego odnoszą się do stawianych pytań o dostępność spektakli i bilety, których brak na drugi dzień po starcie sprzedaży. Odpowiedzi na to jest kilka – po pierwsze – grupa odbiorców rośnie, a teatr się egaliteryzuje. To jest na poziomie symbolicznym znak czasu i wzmocnienie rangi sztuki teatralnej. Po drugie, zupełnie prozaiczne – często liczba przedstawień zależy od wysokości budżetu, jaki jest możliwy do przeznaczenia na organizację i rozwój tego typu festiwalu. W tym roku staraniem organizatorów dołożono jeden pokaz – dwa razy z rzędu został zagrany „Niespodziewany powrót” z Danielem Olbrychskim; Łaźnia Nowa przebudowała też widownię na potrzeby zwiększenia miejsc na spektaklach pokazywanych na tej scenie. Możliwości są ograniczone – bo w grę wchodzi też zmęczenie zespołów, ich pobyt w Krakowie, a także długość spektakli – jednak wciąż są, i nie osiągnęliśmy jeszcze maksimum. Kraków może bowiem poszczycić się ogromną liczbą dodatkowych przestrzeni, scen (jak choćby ta w Łęgu, na której kiedyś pokazywaliśmy „Plac Zbawiciela” Krystiana Lupy) i innych zasobów (wspaniała baza hotelowa, transportowa, komunikacyjna), które można wykorzystać, jeśli jest wola polityczna i możliwości budżetowe. Mamy nadzieję, że teatr będzie jednym z priorytetów polityki naszego miasta, rozumianym jako budowa pewnej ciągłości, zasięgu oraz kompetencji krytycznych społeczeństwa, ponieważ, jak pisze w recenzji z „Dziadów” z Iwano-Frankiwska Olga Pakosz: teatr jest także bronią, kulturalną i informacyjną – i ten teatr realnie może zmienić rzeczywistość.

 

Teatr Łaźnia Nowa
16. edycja Boskiej Komedii, fot. Klaudyna Schubert

 

Tymczasem Grand Prix podczas czwartkowej Gali Finałowej trafiła w ręce Mateusza Pakuły i całego zespołu, który przygotował spektakl „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję” – koprodukcji Teatru im. S. Żeromskiego w Kielcach i Łaźni Nowej. Świętowanie trwało do późnych godzin nocnych, bo też czuć było, że nie dość się jeszcze o teatrze nagadaliśmy, a decyzje międzynarodowego Jury omawiane są w kuluarach. Festiwal jednak nie zwolnił tempa – minęło kilka godzin, a w Sali Lustrzanej Teatru Słowackiego, gdzie laureaci i widzowie po zakończeniu oficjalnej części Gali Finałowej świętowali ten szczególny dzień, rozpoczęła się debata „Popisowa kultura?”.

 

Grand Prix
Mateusz Pakuła, fot. Klaudyna Schubert

 

Piątkową debatę prowadził Jacek Cieślak, a udział wzięli znani i uznani przedstawiciele kultury i mediów: Dominika Kawalerowicz, Katarzyna Janowska, Michał Merczyński i Paweł Potoroczyn. Czym jest polityka kulturalna i czy państwo ma obowiązek ją prowadzić? Jakich działań możemy spodziewać się ze strony nowego ministra kultury, Bartłomieja Sienkiewicza? Jak komunikować kulturę, by trafiała do szerszego grona? Czy kultura wysoka ma szansę się upowszechnić? I wreszcie – jakim językiem media mają opowiadać o teatrze i zachęcić do korzystania z kultury oraz: dlaczego kultura się „nie klika”?

 

Popisowa kultura
"Popisowa klutura?" - debata, fot. Klaudyna Schubert

 

Wieczorem drugi pokaz „Dziadów” Mai Kleczewskiej, zrealizowany w Iwano-Frankiwsku. Tak jak poprzedni ten również wywołał niesamowite emocje: Czuliśmy się zarówno widzami, jak i sprawcami – jako Europa – dramatu Ukrainy; a także osobiście winni tego tragicznego splotu dziejów, w którym nasi najbliżsi sąsiedzi biorą na siebie wojnę, którą toczą za nas, za całą zachodnią cywilizację – mówiła bezpośrednio po spektaklu jedna z widzek. W drugim akcie reżyserka wprowadza publiczność spektaklu w tłum canneńskiego festiwalu, na którym oklaskiwani są Rosjanie. Dramatyczna postać kobieca – pani Rollison – kilkukrotne wbiega na czerwony dywan z wymalowanym na ciele napisem STOP RAPING US! i ukraińską flagą. Za każdym razem ochroniarze-aktorzy przemocą wynoszą ją kulisy.

 

"Dziady"
"Dziady", fot. Klaudyna Schubert

 

"Dziady"
"Dziady", fot. Klaudyna Schubert

 

"Dziady"
"Dziady", fot. Klaudyna Schubert

 

Ze względu na ograniczoną ilość miejsc w zbudowanej na okoliczność tego pokazu widowni, bardzo mała liczba osób mogła zobaczyć ukraińskie „Dziady”. Dyrektor Teatru Słowackiego, Krzysztof Głuchowski zapowiedział jednak, że ponownie sprowadzi ten spektakl w maju 2024. Oby z wolnej Ukrainy!

 

"Dziady"
"Dziady", fot. Klaudyna Schubert

 

Publiczność festiwalowa nie ma jednak dość. Sobota na Boskiej to nadkomplet widzów podczas monodramu „My Way” Krystyny Jandy. Na pospektaklowym spotkaniu z Mistrzynią, związanym z numerem „Notatnika teatralnego” poświęconego w całości jej osobie sala pękała w szwach. Spotkanie prowadził Tomasz Domagała.

 

My Way
"My way", fot. Klaudyna Schubert

 

Krystyna Janda
Spotkanie z Krystyną Jandą, fot. Klaudyna Schubert

 

Takiego finału można życzyć każdemu festiwalowi! Gdy emocje sięgają zenitu, organizatorzy jeszcze dokładają wzruszeń. Międzynarodowy Festiwal teatralny Boska Komedia to wydarzenie, którego 16. edycja zakończyła się właśnie w Krakowie.

 

Boska Komedia
fot. Klaudyna Schubert